Wstęp Rozdział I: Nauka Rozdział II: Proces Rozdział III: Uczniowie i przeciwnicy Zakończenie Inne Strona główna


2.4. Dajmonion30 - Duch opiekuńczy








    "To pochodzi stąd, że jakeście to nie raz ode mnie słyszeli, mam jakieś bóstwo, jakiegoś ducha, o czym Meletos na żarty w swym oskarżeniu pisze. To u mnie już tak od chłopięcych lat: głos jakiś się odzywa, a ilekroć się zjawia, zawsze mi coś odradza, cokolwiek bym przedsiębrał, a nie doradza mi nigdy"
31.

    Owo "Bóstwo" dało wrogom Sokratesa formalną podstawę do oskarżenia go o bezbożność. Prawo w Atenach za czasów, w których żył Sokrates zabraniało skazywania kogoś za przekonania polityczne, gdyż ówcześnie ogłoszono amnestię w Atenach wobec wszystkich wygnanych z Aten za przekonania polityczne. Zatem oskarżono Sokratesa o nieuznawanie bogów, których uznaje Państwo oraz o wprowadzania kultu jakichś nowych bóstw.
Z Obrony jak i z Eutyfrona wynika, że o swoim "bóstwie" Sokrates mówił nie tylko w rozmowach z uczniami, ale publicznie, i rzecz była powszechnie znana. Stwierdza to również wielokrotnie Ksenofont. Uważa je za znak wróżebny, analogiczny do uznawanych przez oficjalną religię grecką znaków mantycznych 4 i głosu wyroczni, tyle tylko, że wewnętrzny, niedostępny i niedostrzegalnych dla innych ludzi. Tak samo jak wróżby nie kłamią - Ksenofont był przekonanym zwolennikiem mantyki - nieomylny był też głos wewnętrzny Sokratesa. Jeżeli nie kazał mu obawiać się wyroku procesu i nie pozwolił przygotować mowy obrończej, to nie dlatego, jakoby się pomylił, przewidując wyrok uniewinniający - jak mógłby argumentować niedowiarek - lecz dlatego, że dla Sokratesa będącego już w podeszłym wieku rzeczywiście lepiej było umrzeć, i to śmiercią, która miała go opromienić najwyższą sławą. To, że Sokrates nie był zdany tylko na znaki zewnętrzne, jak zwyczajni ludzie i nawet wieszczkowie, było dowodem, że więcej łask doznaje od bogów niż inni. Ta prywatna wyrocznia Sokratesa jest dla Ksenofonta tylko jakby filią ogólnohelleńskich wyroczni oficjalnych, Sokrates w decyzjach dotyczących jego samego nie musi zasięgać opinii Pytii, ponieważ do niego bogowie przemawiają bezpośrednio i nawet niepytani. Jeśli chodzi o rady dla przyjaciół, Sokrates odsyła ich do Delf: co wiecej, nakazuje im przed podjęciem ważnej decyzji uzyskać sankcję wyroczni, tak jak to uczynił Sokrates dając radę Ksenofontowi, który zwieżył mu się iż chce się zaciągnąć do armii Cyrusa. Sokrates kazał mu udać się do Delf i pytać, czy Apollo aprobuje to przedsięwzięcie.
    Inaczej trochę to wygląda u Platona. Sokrates nie może zapytać Dajmoniona w każdej sprawie, nie może go w ogóle pytać jak wyroczni. Bóstwo odzywa się niepytane, a głos jego oznacza tylko ostrzeżenie. O przyzwoleniu i aprobacie bóstwa Sokrates może wnosić z jego milczenia. "Dajmonion" milczy, gdy Sokrates udaje się do sądu i kiedy przemawia do sędziów - jest to dowód, że jego postępowanie jest słuszne. "Dajmonion" jest wyrocznią wyłącznie w sprawach etycznych. W "Obronie" Sokrates twierdzi, że czasami przerywa mu w środku słowa, ale dowody na to nie pojawiają się zarówno u Platona ani u Ksenofonta.
    W pseudoplatońskim dialogu Teages, Sokrates został przedstawiony jako człowiek obdarzony jakąś magiczną siłą, samo przebywanie z nim pod jednym dachem wywiera dobroczynny wpływ, który słabnie w miarę, jak przyjaciel się od niego oddala. Oddziałuje na uczniów raczej samą obecnością niż tym, czego naucza. Dajmonion ostrzega nie tylko jego samego, ale za jego pośrednictwem również ludzi, którzy z nim przebywają, i to nie tylko w sprawach etycznych, ale także zupełnie życiowych, osobistych i politycznych.
    Jak widać duch opiekuńczy Sokratesa był przekazywany na różne sposoby, jednak co można zauważyć to, to że Duch ten był nieodłączną wartością Sokratesa. Nie był najważniejszy dla Niego i nie był też czymś niechcianym. Z mojego punktu widzenia wnioskuję, iż duch ten, to głos sumienia samego Sokratesa oraz jego upersonifikowany racjonalizm. Sokrates słysząc swojego Dajmoniona słyszy swoje przeczucia, co do danej sytuacji. Jednak pojawia się pewien paradoks. W jaki sposób Sokrates chciałby by wszyscy ludzie kierowali się własnym racjonalnym osądem i niczego nie przyjmowali na wiarę, a sam powoływał się na tajemniczy irracjonalny głos, który ciągle go ostrzegał.